piątek, 26 lutego 2016

Rozdział 3 - Nowe doznania. 

Perspektywa Astrid
Jest za piętnaście siedemnasta. Czekam na Czkawkę przed galerią. Cały dzień myślałam, o tej chwili. Śliczny, przystojny, romantyczny... - rozmarzyłam się na samą myśl o nim, kiedy zauważyłam go w środku.
Poszłam do niego spokojnym krokiem. Szybko mnie zauważył, i również poszedł w moją stronę.
Cześć. Gdzie chcesz się przejść? - Spytał wprost.
yyyy... nie wiem może do parku? - Odpowiedziałam.
Jak wolisz księżniczko... - Powiedział uśmiechając się zadziornie.
Ja również odwzajemniłam uśmiech.
Szliśmy w ciszy do póki nie zaczęłam rozmowy.
Masz dziewczynę? - Dopiero teraz do mnie dotarło o co się spytałam. Taki chłopak nie miałby dziewczyny... wątpię.
Miałem.. ale była strasznie arogancka. Kiedy na coś się nie zgodziłem od razu było wyzywanie 'jaki ja jestem nie odpowiedzialny' i tak dalej.. - Mówił z lekką złością.
Uspokój się - Powiedziałam - skoro nie jesteście już razem, to nie masz się po co nią zamartwiać.
Masz rację - Odrzekł, po czym złapał mnie za rękę.
Zarumieniłam się. Mam nadzieję, że tego nie zauważył.
A taka piękna dziewczyna jak ty ma chłopaka? - Spytał z nadzieją w głosie.
Nie mam - Powiedziałam, i wyrwałam się z jego uścisku.
Nie mów tak do mnie - Oznajmiłam szorstko - nie lubię jak ktoś tak mnie nazywa.
Dobrze, księżniczko - Odpowiedział.
Rzuciłam mi złowrogie spojrzenie.
To znaczy.. Astrid - Poprawił się.
Ja popatrzyłam na niego, jak na głupka.
Po chwili byliśmy już w parku.
Może pójdziemy nad jezioro? - Zapytał.
Możemy iść - Odpowiedziałam.
Doszliśmy po kilku minutach. Czkawka cały czas patrzył się na mnie takimi "maślanymi" oczami. Bardzo mi to poprawiało humor, ale przecież nie mogłam dać po sobie poznać, że mi się podoba.
Nad jeziorem usiedliśmy na ławce. Rozmawialiśmy, Czkawka opowiadał niezliczoną liczbę żartów, które rzeczywiście był śmieszne. Bardzo mi się podobał, kiedy patrzałam na niego, od razu robiło mi się cieplej na sercu. 

***

Zawiał wiatr. Robiło mi się już chłodno, ale nie dawałam tego po sobie poznać.
Zimno Ci? - Spytał. Myślałam, że tego nie zauważy.
Trochę... - Odpowiedziałam cicho.
Zdjął z siebie bluzę, i okrył mnie nią.
Jak na lato to za ciepło nie jest - Oznajmił.
Nom - Powiedziałam krótko.
Kiedy znowu zawiał wiatr, nie wiem czemu ale się do niego przytuliłam, normalnie bym tego nie zrobiła, ale coś mnie do tego zmusiło. On nic nie powiedział, tylko objął mnie ramieniem.
Po chwili jakaś dziewczyna do nas podeszła.
Czkawka, a ty co z nią tutaj robisz.. - mówiła brunetka - mieliśmy się dzisiaj spotkać o 18 w parku!
Dziewczyna, oddzieliła mnie od Czkawki, i usiadła zrzucając mnie z ławki.
Sorki mała, ale to mój chłoptaś - Powiedziała szydząco do mnie.
Kim ty jesteś! - Krzyknął chłopak - Astrid to nie tak ja jej nie znam!
Nie znasz mnie!? - Spytała głośno - W takim razie czemu nie oprzesz się temu.
Bez namysłu pocałowała go, Czkawka nic z tym nie zrobił... Myślałam, że rzeczywiście coś między nami będzie. Miałam łzy w oczach. Uciekłam od nich.

Perspektywa Czkawki

Nie wiedziałem, co się dzieje, ta dziewczyna nie chciała się ode mnie odkleić, więc musiałem użyć siły.
Kim ty jesteś! Wszystko popsułaś! - Krzyczałem wstając. Zacząłem za nią biec.
Akurat stała na światłach. Przyśpieszyłem. Byłem dość daleko. Zapaliło się zielone światło. Astrid zaczęła biec. Zacząłem krzyczeć, ale nawet się nie odwróciła, jedyne co to przyśpieszyła kroku.
Byłem już bardzo blisko, ale zapaliło się już czerwone światło.
Muszą mnie przepuścić - pomyślałem. - przecież przebiegnę po pasach... tylko na czerwonym świetle...
Szybko wbiegłem na ulice. Auta na mnie trąbiły, ale nie zwracałem na to zbyt dużej uwagi. Kiedy już byłem przy końcu, i myślałem, że jestem bezpieczny, nie zauważyłem auta jadącego z lewej strony. Potrącił mnie z wielką siłą. Jechał około 100 km/h. Jedyne co jeszcze usłyszałem, to krzyk jakiejś dziewczyny *zapewne Astrid* krzyczącą moje imię. Potem straciłem przytomność.

Co to była za dziewczyna? Czy Czkawka przeżyje? Co z Astrid? Czy wybaczy Czkawce? To już w następnym next'cie :) I tak wiem, znowu nexta nie było przez dłuższy czas, ale skręciłam kostkę, i jak zwykle nie miałam weny. Nie wiem kiedy pojawi się następny post. Mam nadzieje, że niedługo ;) -WidocznaPL 

czwartek, 18 lutego 2016

Next


Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że złapał mnie ten brunet.
Dziękuję - Powiedziała cicho.
Następnym razem uważaj. Nie wszyscy są tutaj mili. - Uśmiechnął się do mnie, po czym spojrzał złowrogo na tamtych chłopaków.
Nawet nie zauważyliśmy, że cały czas stoimy w tej samej pozie, i wszyscy się na nas patrzą.
Czkawka szybko puścił mnie z objęć. Ja nieznacznie się zarumieniłam.
Słuchaj... - Powiedział chłopak - chcesz się gdzieś przejść do parku... albo... iść do kina... - Oznajmił.
Jak chcesz - Powiedziałam obojętnie.
O 17 jutro, przed galerią, tą samą, co wysłałaś na mnie kawę. - Powiedział szybko, po czym poszedł ma drugi koniec korytarza.
Oparłam się o ścianę i rozmażyłam się.
Widziałam go dopiero kilka razy, a już się spotykamy. Pierwszy raz idę gdzieś sama z chłopakiem, nigdy wcześniej nie miałam kolegów, wszyscy latali za jakimiś dziewczynami, które mnie poniżały - po policzku spłynęło mi kilka łez, które szybko otarłam.
Dziewczyny z klasy podbiegły do mnie i "zalały" mnie pytaniami - Co się stało? - Dlaczego płaczesz? - Coś cię boli?
Wszystkim po kolei zaczęłam odpowiadać. One potem zabrały mnie do swojej grupki, aby trochę mnie poznać...
Z tego co się dowiedziałam, jedna miała na imię Natalia, inna Marta, i cala reszta, której imion nie zapamiętałam.
Najbardziej do gustu podpadła mi Marta. Nie wiem czemu, ale byłyśmy bardzo podobne charakterami...

PRZEPRASZAM!! Next powinien być kilkanaście dni wcześniej :'( Ale poprostu ostatnio nie mam weny :/ Staram się jakoś pisać, ale chcę aby były one długie, a przede wszystkim fajne. Postaram się pisać już systematycznie ;) -WidocznaPL

sobota, 6 lutego 2016

Next

Perspektywa Czkawki.

    Miałem zamiar do niej podejść, bo też sama stała w kącie, ale akurat zadzwonił dzwonek.
Weszliśmy do klasy. Usiadłem sobie na samym końcu klasy.
Mogę się dosiąść? - Spytała dziewczyna, o kruczoczarnych włosach.
Jak chcesz. - Odpowiedziałem obojętnie.
Dzień dobry! - Powiedziała pani, a oni tak samo jej odpowiedzieli.
Chcę chcę wam przedstawić nowych uczniów. - Wskazała na mnie, i na tą dziewczynę, która siedziała dwie ławki do przodu - Proszę przedstawcie.
Wstałem, i poszedłem na środek klasy. Dziewczyna zrobiła to samo.
Nazywam się Czkawka Ważki - Zacząłem - Wcześniej mieszkałem w Chicago, ale z przyczyn rodzinnych przeprowadziłem się tutaj z mamą. Moje hobby, to granie w koszykówkę i szkicowanie. *wiem, wiem wcześniej o tym nie wspominałam* Teraz ty - Rzekła nauczycielka, gestem wskazując dziewczynę.
Czemu wcześniej nie spytałem jej o imię... - Pomyślałem rozmarzony.
Ja... Nazywam się Astrid Hofferson. - Powiedziała cichutkim, ale ślicznym głosem. - Jestem z Connecticut. Moje hobby to granie w siatkówkę.
Witamy was w naszej szkole! - orzekła nauczycielka. - Mam nadzieję, że będzie wam tutaj dobrze.
Możecie już usiąść.
Usiadłem na swoim miejscu. Dziewczyna o kruczoczarnych włosach cały czas patrzyła się na mnie maślanymi oczami, i zadawała różne pytania.
Więcej z nią nie siedzę - Pomyślałem znudzony.
Lekcja przeminęła dość szybko. Kiedy zadzwonił dzwonek, i wszyscy wyszliśmy z klasy. Obleciały mnie wszystkie dziewczyny z klasy. *Czkawka ma branie haha*

Perspektywa Astrid

    Chciałam trochę z nim pogadać, ale wszystkie dziewczyny z klasy go obległy. Więc dałam sobie spokój. Jestem dość cichą osobą w szkole, po za nią jestem w ogóle inną osobą. Żywiołową, wygadaną, śmieszną. Przeważnie wszystko to co robię przychodzi mi z łatwością, ale nie gadanie z chłopakami, zawsze miałam z tym problem. Niby wiedziałam co chcę powiedzieć, ale nigdy nie miałam odwagi pogadać "na luzie".
   Następną lekcję jaką miałam to biologia. Książki miałam już schowane w szafce. a więc udałam się po nie. Chłopaki na których się patrzałam cały czas coś szeptali do siebie. Wydawało mi się trochę dziwne, ale nie zwróciłam na to większej uwagi.
Wracając z książkami, usłyszałam za sobą wołający mnie męski głos. Odwróciłam się, cały czas idąc w stronę klasy. Był to tamten chłopak z grupki, którą wcześniej coś szeptał.
Uważaj pod nogi! haha - Krzyknął.
Na początku nie zrozumiałam, co chciał mi przekazać, ale kiedy się zorientowałam, co powiedział, akurat ktoś mi podłożył nogę, przez co już miałam upaść na ziemię, i rozbić sobie przy tym nos. Jednak nie poczułam bólu, wisiałam w powietrzu. Powoli otworzyłam oczy, i zobaczyłam, że ktoś mnie złapał.

Kto złapał Astrid? To już w następnym next'cie :) - WidocznaPL

piątek, 5 lutego 2016

Informacja!

Cześć wszystkim! Informuję, że zmieniam narrację bloga z trzecioosobowej na pierwszoosobową :) Myślę, że będzie to wszystko lepiej wyglądać ;) Pozdrawiam! -WidocznaPL 

wtorek, 2 lutego 2016

Next


    Spojrzał na nią. Miała piękne niebieskie oczy, blond włosy zaplecione w warkocz, który opadał jej na lewe ramię. 
Odkupię Ci tą koszulę - Powiedziała prędko.
Czkawka patrzył w jej oczy 30 sekund, *nad wyraźniej poraziła go jej piękność xd*
Nie trzeba - oznajmił - i tak była już stara.
Na pewno? - Spytała.
Tak - uśmiechnął się -  mam w domu ich dużo.
Ona popatrzyła na niego, lekko się rumieniąc.
Chłopak spojrzał na swój telefon.
Za 5 minut mam metro! Przepraszam cię, ale musze już iść - Mówił szybko.
Dobrze.. Jeszcze raz cie przepraszam - Odpowiedziała.
Czkawka wtedy już biegł w stronę wyjścia.

Kilka godzin później...

   Czkawka wrócił kilka godzin temu go domu.
Jutro pierwszy dzień w nowej szkole... - pomyślał kładąc się na swoim łóżku - Mam nadzieję, że będzie tam tak dobrze, jak w tamtej...
Po chwili spojrzał na zegarek.
O kurczę, już 20!? - Krzyknął, po czym szybko złapał pilota do ręki, i włączył telewizor. Potem włączył kanał 23, na którym właśnie zaczął się serial the walking dead. Odłożył pilota na bok. Poszedł na dół do kuchni zrobić sobie szybko kolację. Potem nalał sobie soku pomarańczowego do szklanki, i wrócił do swojego pokoju, usiadł na łóżku,  i zaczął jeść i oglądać serial.
Po serialu *około 23* poszedł spać.

Następnego ranka...

  Budzik zaczął dzwonić o godzinie 7:00.  Zwlókł się z łóżka, poszedł załatwić swoje potrzeby fizjologiczne, po czym ubrał się, spakował do plecaka wszystkie potrzebne książki, i zszedł na śniadanie...
Mamo? A ty nie w pracy? - Powiedział zaspany.
Dzisiaj nie. Odwiozę cię do szkoły.  Dopiero od jutra zaczynam nową pracę. - Rzekła uśmiechając się, i podając płatki z mlekiem na stół.
Jedz - oznajmiła - za 20 minut wyjeżdżamy.
Okej - Powiedział, po czym zabrał się do jedzenia.

40 minut później...

  Właśnie przekroczył próg szkoły. Wszyscy się na niego dziwnie patrzyli, jakby nie wiadomo kim był. Ale mniejsza z tym, poszedł do szatni, którą już wcześniej zobaczył, przebrał się, i zaczął szukać swojej klasy. Szkoła była dość duża, a więc trochę to trwało. Po paru minutach zauważył klasę numer 120 od chemii, do której miał się udać.
Wszyscy się a niego dziwnie patrzyli tak zresztą jak reszta z tej szkoły. Czkawka podszedł do grupki chłopaków, przywitał się z nimi, jednak oni nawet mu nie odpowiedzieli tylko odeszli na drugą stronę. Jego jednak zbytnio to nie zdziwiło, a więc usiadł na ławce i gapił się w ścianę *xd*. Nagle kontem oka mignęła mu znajoma postać. Była to ta sama blondynka o niebieskich oczach, która wczoraj oblała go kawą. Też dopiero co przyszła do szkoły. Prawdopodobnie była nowa, tak samo jak on.

Cześć wszystkim! Już wróciłam z gór i jest next :) Mam nadzieję, że się spodobał ;) Pozdrawiam - WidocznaPL

wtorek, 26 stycznia 2016

Next

Jechali około 4 godzin. Valka już wcześniej kupiła duży domek na obrzeżach Nowego Yorku.
Mało ze sobą rozmawiali podczas podróży. Czkawka był zarazem smutny jak i zły. Nie wiedział zbyt, które uczucie góruje. Przez ten czas nie miał zbytnio co robić więc grał na swoim laptopie w LOL'a. Po chwili dostał SMS-a.
Jutro o 16. Kawiarnia. Starbucks. Pasuję? :) - Jagoda.
Najpierw się zastanowił. a potem zaczął pisać..:
Zrywam. Jestem w drodze do Nowego Yorku. Przeprowadzam się. Możesz sobie z nim zostać. I tak za tobą nie przepadałem. Nie pisz więcej. - Czkawka.
Wyciszył telefon i włożył go do kieszeni, po czym "wznowił" granie w LOL'a.
Jego mama *w czasie jazdy*, zapisała go do szkoły New York school.

***

Nareszcie jesteśmy na miejscu - Uradował się, po czym wszedł do domu.
Po nim przechadzało się kilkanaście osób, które malowały ściany, naklejały tapety, zakładały panele, wstawiały drzwi, zakładały futryny i inne rzeczy.
A oni tu po co..? - Zapytał.
Urządzają nasze mieszkanie, za godzinę będzie gotowe. - Powiedziała. - Masz tutaj 200 złotych i idź sobie coś kup w galerii. Niedaleko jest metro, które podjeżdża pod nią. - I dała mi 200 złotych do ręki, i poszła sprawdzać jak idzie meblowanie, malowanie itp.
Niech jej będzie.. - pomyślał - znowu się mnie pozbyłc - Po czym uśmiechną się i wyszedł.
Rzeczywiście, niby mieszkają na obrzeżach NY, a wszystko tam jest. Z łatwością znalazł metro i pojechał do galerii.

***

Jest godzina 16. Czkawka właśnie wyszedł ze sklepu z ciuchami. Przeważnie nie kupuje nim co  do ubrania, ale dzisiaj miał taką chęć. Szedł właśnie do wyjścia, bo za moment miał metro. Trochę szedł z "głową w chmurach". Nagle wpadła na niego jakaś dziewczyna, wylewając na niego swoją kawę.
Ojejku! Bardzo cię przepraszam.. Ja... trochę się zamyśliłam - Zaczynała ścierać plamę z kawy, swoją chusteczką.

Przepraszam! Trochę zapomniałam, kiedy wstawiałam posta, ale już jest trochę krótki ale zawsze coś! Jak myślicie, co to za dziewczyna? To już w następnej części. PS. Post będzie dopiero w poniedziałek/wtorek bo wyjeżdżam w góry :) 

czwartek, 21 stycznia 2016

Rozdział 2 - Wyprowadzka...


3 dni później...

   Właśnie trwa ostania lekcja. Jest to j. francuski. Pani jak zwykle przynudza, Czkawka dzisiaj jednak jest bardzo przygnębiony. Jego rodzice rzeczywiście się rozwiedli. Prawa rodzicielskie przyznano Valce. Dzisiaj mają zacząć się pakować. Jutro wyjeżdżają na obrzeża Nowego Yorku. Rodzice nie odzywają się do siebie od rozwodu. Mama szczerze mówiąc nie jest zbytnio tym przygnębiona. Tak naprawdę, to nigdy nie zagłębiał się w to, czy dobrze im się układa, czy też nie.
   Chłopak jeszcze nie wysłał tych zdjęć, *na których całuję się z innym chłopakiem* ale dzisiaj miał zamiar to zrobić.
Godzina 14:30. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy spakowali się i wyszli z klasy.
Nagle zaczepiła go Jagoda.
Możesz się dzisiaj spotkać? - Spytała.
On jednak nic jej nie odpowiedział, tylko szedł dalej w stronę schodów.
Co jest z tobą! - Krzyknęła rozwścieczona.
Od odwracając się pokazał jej "fucka" i poszedł dalej.
On tylko zrobiła głupią minę, a potem poszła z "zadartym nosem" w stronę swoich przyjaciółek.
Dobrze, że ma jeszcze jedną lekcję - Pomyślał.

***

Jak zwykle ze szkoły wracał z Piotrkiem. Tylko jego koledzy wiedzieli o tym, że jego rodzice się rozwieli. Cała klasa wiedziała o tym, że się wyprowadza, oprócz jednej osoby. Jagody. Nie kazał nikomu o tym jej mówić.
Uznali z Piotrkiem i resztą, że przyjadą do niego na wakacje.
Kiedy doszli już do domu, ojca jak zwykle nie było. W sumie to nawet nie miał ochoty z nim rozmawiać. Nadal go kochał, ale jakoś inaczej.
Cześć! - Krzyknął na cały dom.
Chodź! Już zaczęłam się pakować. Obiad stoi na stole! - Valka krzyknęła z salonu.
Okej! Zaraz ci pomogę!
Poszedł do swojego pokoju, odłożył plecak, i poszedł do kuchni. Dzisiaj na obiad  był kotlet z pieczarkami, ziemniaki z surówką z kiszonej kapusty. W pośpiechu zjadł obiad popijając przy tym sokiem pomarańczowym. Po 15 minutach talerz był pusty. Odłożył go do zmywarki, i poszedłdo swojego pokoju zacząć się pakować. Miał już tam przygotowane pudła.
   Najpierw powyciągał wszystkie rzeczy z szafek, potem z półek itd.
W między czasie, z żalem wysłał te zdjęcia do Jagody *na messengerze*. Ona odczytała tą wiadomość, ale nic nie odpisała. Schował telefon do kieszeni i wznowił pakowanie się.

Na następny dzień...


Już idę - Krzyknął przez okno do swojej mamy.
Zabrał ostatnie rzeczy, ze swojego pokoju, zszedł na dół, i wyszedł.Ostatni raz spojrzał na swój dom. Potem przytulił swojego tatę, i wszedł do auta.
Zaczęła się ich podróż...

I Czkawka wyjechał z Chicago. Wszystko mu się w życiu poprzewracało. Jednak teraz zacznie wszystko od nowa. Mam nadzieję, że  next wam się spodobał :) -WidocznaPL