czwartek, 21 stycznia 2016

Rozdział 2 - Wyprowadzka...


3 dni później...

   Właśnie trwa ostania lekcja. Jest to j. francuski. Pani jak zwykle przynudza, Czkawka dzisiaj jednak jest bardzo przygnębiony. Jego rodzice rzeczywiście się rozwiedli. Prawa rodzicielskie przyznano Valce. Dzisiaj mają zacząć się pakować. Jutro wyjeżdżają na obrzeża Nowego Yorku. Rodzice nie odzywają się do siebie od rozwodu. Mama szczerze mówiąc nie jest zbytnio tym przygnębiona. Tak naprawdę, to nigdy nie zagłębiał się w to, czy dobrze im się układa, czy też nie.
   Chłopak jeszcze nie wysłał tych zdjęć, *na których całuję się z innym chłopakiem* ale dzisiaj miał zamiar to zrobić.
Godzina 14:30. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy spakowali się i wyszli z klasy.
Nagle zaczepiła go Jagoda.
Możesz się dzisiaj spotkać? - Spytała.
On jednak nic jej nie odpowiedział, tylko szedł dalej w stronę schodów.
Co jest z tobą! - Krzyknęła rozwścieczona.
Od odwracając się pokazał jej "fucka" i poszedł dalej.
On tylko zrobiła głupią minę, a potem poszła z "zadartym nosem" w stronę swoich przyjaciółek.
Dobrze, że ma jeszcze jedną lekcję - Pomyślał.

***

Jak zwykle ze szkoły wracał z Piotrkiem. Tylko jego koledzy wiedzieli o tym, że jego rodzice się rozwieli. Cała klasa wiedziała o tym, że się wyprowadza, oprócz jednej osoby. Jagody. Nie kazał nikomu o tym jej mówić.
Uznali z Piotrkiem i resztą, że przyjadą do niego na wakacje.
Kiedy doszli już do domu, ojca jak zwykle nie było. W sumie to nawet nie miał ochoty z nim rozmawiać. Nadal go kochał, ale jakoś inaczej.
Cześć! - Krzyknął na cały dom.
Chodź! Już zaczęłam się pakować. Obiad stoi na stole! - Valka krzyknęła z salonu.
Okej! Zaraz ci pomogę!
Poszedł do swojego pokoju, odłożył plecak, i poszedł do kuchni. Dzisiaj na obiad  był kotlet z pieczarkami, ziemniaki z surówką z kiszonej kapusty. W pośpiechu zjadł obiad popijając przy tym sokiem pomarańczowym. Po 15 minutach talerz był pusty. Odłożył go do zmywarki, i poszedłdo swojego pokoju zacząć się pakować. Miał już tam przygotowane pudła.
   Najpierw powyciągał wszystkie rzeczy z szafek, potem z półek itd.
W między czasie, z żalem wysłał te zdjęcia do Jagody *na messengerze*. Ona odczytała tą wiadomość, ale nic nie odpisała. Schował telefon do kieszeni i wznowił pakowanie się.

Na następny dzień...


Już idę - Krzyknął przez okno do swojej mamy.
Zabrał ostatnie rzeczy, ze swojego pokoju, zszedł na dół, i wyszedł.Ostatni raz spojrzał na swój dom. Potem przytulił swojego tatę, i wszedł do auta.
Zaczęła się ich podróż...

I Czkawka wyjechał z Chicago. Wszystko mu się w życiu poprzewracało. Jednak teraz zacznie wszystko od nowa. Mam nadzieję, że  next wam się spodobał :) -WidocznaPL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz